00:00
Dzień dobry to był taki katalizator po prostu. Życie się dzieli do dzień dobry i po dzień dobry, tak. Zaczęły ten utwór grać rozgłośnie, na których bym nigdy nie podejrzewał, że cokolwiek mojego zagrają, a grały. Nie miesza ci się w głowie od tego wszystkiego? Oczywiście, że mi się miesza. Kiedyś mi się nie mieszało, ale teraz... Moim kompleksem jest to, że nigdy nie podszedłem do żadnej dziewczyny pierwszy.
00:22
A co pomyślałeś, jak Zołenski nadał imię bohaterów UPA tej brygadzie?
00:27
Moja rodzina musiała przed UPA uciekać, tak? Patrzę w kamerę numer 4. Nazywam się Krzysztof Grabowski i zapraszam Państwa na program pod tytułem Melina z moim udziałem. Będzie też Marcin Meller.
00:43
Melina w SC Rock. Zaprasza Marcin Meller.
00:48
Dzień dobry państwu, witajcie serdecznie. To jest Melina Westerog. Ze mną z wami Grabarz, Krzysztof Grabarz-Grabowski. Witaj serdecznie. Dzień dobry, witam. Jesteś pierwszym gościem, który siedząc na tej kanapie w czwartym roku programu, zapytał, czy będzie próba dźwięku, więc moje od razu pytanie, czy kontrolujesz wszystko w swojej pracy muzycznej, muzyczno-scenicznej?
01:13
Ten czas już mam na szczęście chyba za sobą, bo nie dałbym rady. lata robią swoje, natomiast to są pewne jakieś tam rodzaje działalności, na których trzymam łapę.
01:27
Popraw mnie, bo jak przygotowywałem się, to doczytałem się, że jesteś menadżerem strachów na lachy i pidżamy porno.
01:37
Obubędów.
01:38
To jest jakaś masakryczny zakres obowiązków, biorąc pod uwagę jeszcze, że grasz, śpiewasz, komponujesz, piszesz, trochę dużo.
01:46
No trochę dużo.
01:47
Ale czemu tak?
01:50
Powiem Ci, że był taki czas na początku naszej działalności, kiedy szukaliśmy kogoś, kto się z nami zajmie, ale nikogo nie znaleźliśmy. Było kilku takich nieudaków, po prostu nie dowozili koncertów, najprostsze rzeczy były niedopilnowane. Pamiętam taki ostatni, który się pojawił, kierowca zostawił w lesie i pojechał dalej.
02:16
No i po tym wydarzeniu Rada Starszych się zebrała i zaproponowała, żebym się tym sam zajmował, bo i tak miałem nad tym menadżerem kontrolę. Także zostałem najpierw menadżerem pijamy, no a później, jak wymyśliłem strachy na lachy, no to również zostałem menadżerem strachów.
02:37
Ale nie miesza ci się w głowie od tego wszystkiego? Oczywiście, że mi się miesza. Kiedyś mi się nie mieszało, ale teraz po prostu... Czasami, wiesz, tylko patrzę, co trzymam w ręce techniczne, jak wchodzę na scenę. Jak trzymam kapelusz, to znaczy, że pijama. A jak jestem w tej czapce, w której teraz jestem u ciebie, no to znaczy, że strachy.
03:00
Dobre. Powiedz mi, po pierwsze, jak się... poprawnie mówi na mieszkańca Piły. Pilanin. Po prostu. Dobra, bo myślałem, że jest jakieś drugie dno. A ty jesteś bardziej Poznaniakiem czy Pilaninem? Po połowie.
03:15
Prawda urodziłem się w Poznaniu, ale nie miałem na to wpływu. Później 19 lat mieszkałem w Pile, czyli byłem tak zwanym Pilaninem lub jak kto woli w skrócie Pilakiem.
03:27
No i później poszedłem na studia do Poznania i od 1984 roku do teraz, czyli to 42 lata, jak dobrze liczę. To jestem w Poznaniu. Czy nadal, nie wiem, sale prób, masz w Pile? Tak, mamy magazyn sprzętu, sale prób i tam...
03:47
A z czego to w nim miejsca zamieszkania?
03:48
Kolega z zespołu ma również studio za ścianą, więc... Upraszcza. A to co? To upraszcza w sensie... No tak, logistycznie to trzeba zawsze jakoś spiąć, żeby było jak najmniej przeszkód, tak? To się nazywa optymalizacja absurdu. No ale to, czy nie prosi by było mieć wszystko w Poznaniu? No nie, bo tylko ja w Poznaniu mieszkam.
04:09
A, okej.
04:10
A w Pile to, wiesz, cztery osoby praktycznie koło tej piły się kręcą i to dla nich jest lepiej.
04:18
Dobrze, to powiedz mi teraz, czym się różni bycie pilaninem i poznaniakiem, w twoim wypadku? Doktor Jekiel i Mr. Hyde.
04:26
Nie, nie, ten pomysł, ta propozycja chyba nie ma nic na rzeczy w tej sprawie, Pilacy się czują tak, jakby mieszkali w Poznaniu. To jest tam duży mir dla tego miasta w Pile.
04:44
Ja poszedłem na studia, raz, żeby grać w kapeli rock'n'rollowej, a dwa, żeby kibicować swojej ukochanej drużynie, której kibicowałem od maleńkości na podwórku. Był kult Kolejorza i nie miałem wyjścia. Musiałem zostać kibicem tej drużyny i jestem im do dzisiaj. Od 1972 roku już nie będę liczył, ile to jest. W każdym razie bardzo dużo.
05:10
Miałeś 7 lat od pierwszej klasy podstawówki, od przedszkola? Tak, tak, tak.
05:15
Pamiętam, wtedy koło szkoły, do której uczęszczałem, był kiosk ruchu. Tata miał tam założoną teczkę. Ach, teczki. Ja to dzisiaj pamiętam. My rodzice też mieli teczki.
05:27
żeby dostać swoje ulubione tytuły prasowe, zakładało się teczkę i wchodziło się w dobrą komitywę z panią, która w tym kiosku sprzedawała. Jak przychodziły gazety, to pani do teczki odkładała te, które na które się umówiła z ojcem. No i ja pamiętam, wychodząc ze szkoły, zawsze te gazety odbierałem. I trafiła mi się ostatnia strona w gazecie bodajże poznańskiej, a ostatnia strona zawsze jest poświęcona czemu? Sportowi. Sportowi. No i tam zobaczyłem tabelę pierwszej ligi wówczas.
06:02
Tak. Nawet nie przypuszczałem, że to tak wielka miłość będzie, ale tak już tam, wiesz, takie dotknięcie pioruna było w wojsku chrzestnym. O, coś zaczyna dziać. Wróciłem do domu, spytałem taty, a tata, a to jakiej drużynie ja mam kibicować? No jak to, synu, jakiej? No Lechowi kibicuj.
06:25
To się pokrywało z tym, do czego dochodziło na podwórku i tak zaczęła się ta historia, która trwa do teraz.
06:36
Ostatnio przeczytałem w ogólnopolskiej wyborczej bodaj o prezesie Rutkowskim Lecha Poznań, że parę lat temu się ze niego śmiali w Poznaniu, a dzisiaj powszechny szacunek. A jaki ty masz stosunek do młodego Rutkowskiego, do prezesa Rutkowskiego?
06:54
Nie mówię o osobistym, mówię o jego działalności. Nie znamy się. Z poprzednimi prezesami Lecha się znamy.
07:02
Z prezesem Rutkowskim się nie znamy.
07:06
Teraz jest jego na wierzchu, więc każdego może nosem wciągnąć. Dwa majstry, jeden po drugim. Zobaczymy, w piłce nożnej nie ma niczego stałego. To jest wszystko płynne, wszystko płynie.
07:24
Wiem, jestem kibicem Legii cierpiącym.
07:29
Ale powiem Ci, że kiedyś lata temu byłem na weselu w Poznaniu i potem na Poprawinach zaskoczyło mnie z perspektywy warszawskiej, bo to takie było grono profesorsko, no taka inteligencja poznańska, dużo profesorów na sali. O.L. O.L. i praktycznie wszyscy wiara Lecha. No tak. No tak, a z perspektywy warszawskiej to nie jest takie oczywiste, wiesz. Wydaje mi się, że w Warszawie W każdym razie ja byłem pod wrażeniem, jak zobaczyłem właśnie to wesele i tych kibiców i ten rodzaj utożsamiania się z klubem.
08:08
Wiesz, w Poznaniu jeszcze jest jedno takie dziwum, że się wyrażę, to jak gramy derby z Wartą, to nie ma żadnych wojen. Dwa kluby egzystują obok siebie. Jakim cudem?
08:21
Właśnie wytłumacz mi.
08:24
Wytłumacz, proszę. Warta jest traktowana jako starsza siostra Lecha. Ona była mistrzem Polski prędzej niż kolejosz. Jeden raz przed wojną i drugi raz zaraz po wojnie. W 1947 bodajże.
08:39
No i wiesz, tam miała swoich kibiców, którzy mieszkali na Wildzie, bo w tej dzielnicy był usytuowany stadion Warty. To był słynny stadion 22 lipca. Tam 100 tysięcy przychodziło czasami ludzi, czy jak był wyścig pokoju, czy jak kolejorz wchodził do Ekstraklasy w 72 roku.
09:01
no to te zasady się zapełnią. Teraz samo rosną chwasty w środku miasta. Jest po prostu bardzo duży teren i pojawili się ekolodzy, którzy radzą, żeby po prostu tego w ogóle nie ruszać. Niech te chwasty, które w środku miasta rosną.
09:18
Później było tak, że Warta spadła do niższych klas rozgrywkowych, a Koleja już trzymała się na pierwszoligowym froncie.
09:32
Kibice Warty nie stanowili żadnego zagrożenia dla kibiców Lecha, więc raczej jest to odbierane tak, jak w rodzinie. Ale... Jakby na przykład doszło do takiej sytuacji, że o tytuł mistrza grają Warta z Lechem, nie wiem, jakby to było, czy ta zgoda i ten spokój.
09:53
Zazdroszę w pewnym sensie, ponieważ w Warszawie, gdzie jest w pewnym sensie starsza siostra Polonia, zresztą chodziłem do podstawówki przy Polonii Warszawa. Na konwiktorskiej. Na konwiktorskiej, dokładnie, 233.
10:10
no to ku mojemu ubolewaniu niestety te relacje nie są dobre, mówiąc eufemistycznie.
10:18
No wiesz, za kibicem to nie nadążysz, bo czasami wystarczy tak pstryknąć i wszystko się zmienia. Pamiętam taką historię zabawną, wielce. Byłem kiedyś w programie Weszło, taki piłkarski. Znam oczywiście. No oglądaliśmy na żywca mecz i w pewnym momencie pojawia się taki transparent na trybunie, na kotle w Poznaniu, czyli tam gdzie siedzą najwierniejsze kibice, ezotoryczny Poznań. I patrz mu, patrz Grabasz. Zobacz, co tutaj jest.
10:49
A tak patrzę, no rzeczywiście jest. I tam jakieś już sms-y przychodzą, a później nastąpiło dokończenie tej sentencji, ezotoryczny Poznań, pierd***j rabarza.
10:59
Naprawdę?
10:59
Tak.
11:00
O Jezu, wspaniałe, wspaniałe. A za co? Czym podpadłeś?
11:06
Za lewactwo? Przed ostatnią płytą pijamy bodajże.
11:12
No tak przynajmniej jeden z przedstawicieli kotła tak się o tym wyrażał, ale nie drążyłem sprawy. Nie ciekawiło cię? Że co? Za co cię pierdolą? Wyobraziłem sobie tę sytuację i tak się zdrygnąłem. Stara dupa jestem, tak że wiesz, nie wiem czy byłaby z tego jakakolwiek przyjemność, natomiast no wiesz, zdarzyło się i trzeba z tym żyć.
11:41
I żyje jeszcze. Ale w sensie, czy nie podrążyłeś, czym dokładnie się naraziłeś tam? Czy którymś tekstem, czy wypowiedziami?
11:51
Tam były teksty zdecydowanie przeciw ruchowi narodowemu. Powiem już takimi, kurde, banałami, komunałami, że ciężko mi przez gardło przechodzi.
12:01
To była płyta, jej oszcze było wymierzone właśnie w tę stronę naszego establishmentu politycznego, która mi się bardzo nie podobała i oni tę płytę słyszeli. Wzięli do siebie. Wzięli do siebie i bardzo dobrze. Bo to do nich też m.in. było skierowane. Ja dałem raz, oni dali dwa.
12:25
Ale treść tego transparentu na swój sposób jest ładna. No bardzo ładna, no. Mi się podoba. Poetycka.
12:32
Tak.
12:33
A swoją drogą uważasz się za poetę? Za poetę? Tak, zupełnie serio pytam.
12:37
To ja ci zupełnie serio odpowiem, że w życiu nie napisałem żadnego wiersza.
12:41
No jak nie? Całe życie piszesz? Napiszę teksty piosenek. No właśnie.
12:44
No.
12:44
No. A gdzie jest granica? Nie wiem. Lampa Iskra Boża cię wydawała, Paweł Dunim-Wąsowicz. Wiesz, jakby... Jeżeli nie ty jesteś poetą, to kto ma być poetą? No, z cała chmara poetów. Ale...
13:00
Jaka jest granica między wierszem a tekstem piosenki?
13:03
No, że wiesz, tekst piosenki musi być rygorystycznie podporządkowany rybom, rytmowi, kawałka. To znaczy jest to wiersz pisany wedle pewnych zasad. Jest eksamen, jest 13 zgłoskowiec. Piszesz, po prostu dopisujesz słowa, żeby się zgadzały sylaby, tak. a poeści jak piszą, nie mają tych ograniczeń.
13:29
Ale też są reguły poezji, że muszą się stosować.
13:32
Dlatego ja nie jestem poetą, bo nie znam żadnych reguł dotyczących poezji.
13:36
Ale stosując się do wymogów melodii, muzyki czy piosenki, też stosuje się do reguł.
13:43
Poeta tego nie musi robić.
13:45
No jeżeli pisze na przykład zgodnie z jakimiś regułami, pisze limeryk albo 13 z głosowca, to też musi przestrzegać.
13:53
To wtedy musi, no ale... A u mnie jeszcze, wiesz, żebym się syraby zgadzały, jeszcze jakaś melodia z tego była. To jest wyższa szkoła jazdy.
14:03
No ale wspomniany Paweł Dunik-Wąsowicz i Lampa Iskra Boża wydawał tomiki twoich tekstów.
14:12
Tak. To potwierdzę, nie mogę się wyprzeć. Już bez muzyki. Tak. Pierwsze dwa się tam, nie pamiętam jak nazywały, były ze mną na kładce, a trzecie już były zatytułowane wiersze. I wziął te piosenki i po prostu przeredagował, jeśli chodzi o wersy, żeby to wyglądało nie jak tekst piosenki, tylko jak wiersz. No i mu się udało. I poeta. Grabasz poeta. Wiesz, ja od pewnego momentu nie potwierdzam i nie zaprzeczam.
14:44
Pytasz mnie, czy się czuję poetą, to ci mówię, że nie napisałem w życiu żadnego wiersza. Natomiast w ramach optymalizacji absurdu, jak ktoś mi mówi, że jestem poetą, to przez grzeczność nie protestuję.
14:57
Co najbardziej lubisz w zabawie słowem?
15:04
No szlagwort, to jest najfajniejsza rzecz. Jak ci wyjdzie fajny szlagwort, to masz połowę sukcesu. EZOTRYCZNY POZNAŃ PIERDOLI GRABARZE.
15:12
Na przykład.
15:15
Nie dadzą takiego tytułu, bo wiesz, byśmy dostali zaraz bana jakiegoś także.
15:20
No ale to dostają za długie. To już nie wiem jaka to linia melodyczna by musiała być. EZOTRYCZNY POZNAŃ PIERDOLI GRABARZE.
15:30
A powiedz mi, ile jest prawdy w tym, że mimo od lat mocnej pozycji na rynku muzycznym, dla niektórych wręcz kultowego charakteru, tego co robiłeś, to do Dzień Dobry Kocham Cię, to w zasadzie Bardzo cienko w sensie egzystencjalnym i że nie wiem czy ty, czy twoi towarzysze muzyki, że w zasadzie bliżaliście się do kresu możliwości, że po prostu już nie pociągnięcie tego dłużej.
16:08
Nie, nie zgodzę się z tym nigdy. A to powiedz jak było.
16:11
Nie no, było wiesz, skromnie, bez złota.
16:17
Ale graliśmy koncerty, na których była bardzo dobra frekwencja. Ludzie przychodzili, kupowali bilety i od pewnego momentu na długo przed ukazaniem się piosenki Dzień Dobry utrzymywaliśmy się z tego. Także aż tak biednie być nie mogło, jakby to mogło się wydawać. Więc Dzień Dobry to był taki katalizator po prostu. Życie się dzieli do Dzień Dobry i po Dzień Dobry.
16:46
To co się wtedy zadziało?
16:48
No po prostu ta piosenka na tyle zażarła, zaczęły ten utwór grać rozgłośnie, na których bym nigdy nie podejrzewał, że tokolwiek mojego zagrają, a grały. Wszyscy grali. No wszyscy grali, tak. Co prawda Radio Z się obudziło po siedmiu latach, ale zaczęło grać, to wtedy też. Na wesela weszło. Na wesela tak, tak. Piosenka ludowa. Także wiesz, co jest za iksy, stoarty, jakieś inne te opłaty, które są związane z częstym puszczaniem kawałka na antenie, Były olbrzymie, tak?
17:29
I co czuje umysł ironiczny, który ma 40 lat, który jest punkowcem, był punkowcem, który nagle daje światu hit po prostu taki, że prawy do lewego, witaj kolego.
17:49
Jak się czuje? Wtedy dostałem depresji.
17:54
Bo akurat tak się różnie ludzie na tę piosenkę zapatrywali, bo jest dosyć ryzykowna.
18:00
A że co, że bo cię glanowali jakby ci, na których ci zależało?
18:05
Tak. Na przykład Świetlicki. Zdrada? Na przykład Świetlicki. Zdrada, Popelina. Pisał kiedyś tak szyderczo o różnych piosenkach i ta piosenka moja była u niego na samym szczycie. I to tak trochę mnie ukuło. Nie będę ściemniał, że nie.
18:24
Później pamiętam taką recenzję, już nie pamiętam w którym piśmie, ale chyba w Machinie też się ukazała taka recenzja, to tam dostałem jedną gwiazdkę. Za płytę, o której teraz mogę powiedzieć, że jest największym sukcesem w moim życiu lub w jednym z dwóch najbardziej chodliwym towarem w moim repertuarze. No ale tam wtedy dostałem straszne rózgi.
18:53
No i ugiąłem się i trochę tego doła załapałem.
18:59
Jak go przechodziłeś? Pracą.
19:02
A jesteś w ogóle pracoholikiem? Wtedy byłem. Wtedy to był taki czas, po Dzień Dobry, po Pile Tango, to był taki czas, kiedy robiliśmy dwa programy koncertowe i dwie płyty. To było związane z rocznicą wydarzeń w Lubinie. I tam była premiera piosenek...
19:24
Wydarzenia w Lubinie w stanie wojennym w 1982 roku.
19:28
Tak, zabito tam człowieka. To jest jakaś legenda, którą Lubin stara się pielęgnować pieczołowicie. Więc tam miała miejsce premiera naszej płyty z piosenkami Jacka Kaczmarskiego. I też na następny dzień była premiera z piosenkami z Jarucina z wczesnych lat osiemdziesiątych. Z cyklu płyta pod hasłem Ocalić od zapomnienia. No i roboty z tym było naprawdę, no w cholerę, tak.
20:00
No się praktycznie z piły nie wyjeżdżałem i no jakoś tam...
20:08
Udało nam się zapiąć te dwa projekty na tyle, że zrobiliśmy te premiery, na tyle, że wydaliśmy dwie płyty, które były różnie przyjęte, bo nasze interpretacje piosenek Jacka Kaczmarskiego przyniosły mi paszport polityki. Natomiast te zakazane piosenki, czyli te Jarocińskie, Evergreen, no przeszły tak jakoś niezauważone. Nigdy nie wiesz. No pewnie, że nie wiesz, pewnie, że nie wiesz.
20:38
No i to były ostatnie dwie płyty z coverami, które nagrałem. Następna płyta do dzekafonia znowu była jakimś strzałem między oczy, który nie ukrywam i wyszedł.
20:54
Do dekafonii jest, że żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w to i tamto. A to, gdyby skoczyć do dzisiaj, to jakbyś miał zrobić listę, kto cię chce zrobić w to, co sam wiesz, że... Papieru by nie starczyło i długopisów. No ale teraz możesz mówić, to może nie starczy czasu, ale wymień parę rzeczy z topu dzisiejszego, kto cię chce zrobić
21:21
Przede wszystkim chciemy w internecie internetowe sklepy, które wyglądają jak zamawiasz towar, ekskluzywnie, pierwszorzędnie, na obrazkach te rzeczy, które ci wpadają w oko, wyglądają bardzo interesująco, podobają ci się te rzeczy, więc nie zamawiasz, kupujesz, jak przychodzi co do czego, to od razu wiesz skąd te rzeczy przyszły, bo to badziew jest po prostu niezwykły.
21:52
Więc najwięcej z tego, no politycy, to jest tam zaraz bardzo pewne drugie miejsce. Zwłaszcza z jednej strony.
22:03
A bardziej cię wkurzają ci, którzy mają poglądy odmienno twoich, czy ci, którzy mają bliskie, a nie dowożą obietnic?
22:12
No wiesz, z tym dowożeniem obietnic, ja od początku wiedziałem jeszcze, zanim wyartykułowano te... potrzeby zmian, obietnice, że tego się nie da zrobić, bo trzeba by było iść do totalnego partyzanta, żeby móc to wszystko wprowadzić. Czyli wprowadzając nowe prawo, musiałbyś naruszać prawo stare. A nikt z tej ekipy nie jest rewolucjonistą, umówmy się.
22:42
Nie wiem, czy to byłaby dobra metoda, więc to jest taka rzecz, to się przyczepiło do Tuska jak rzep do psiego ogona. I to będzie się za nim ciągnąć i to jest taki łakomy konsek dla dziennikarzy, bo zawsze można się do czegoś przypierdzielić, a ta sprawa jest ewidentna. Miało być tam 100 obietnic i wszystkie miały być dowiezione, połowa jest niedowieziona.
23:06
No nie wiem, nie liczyłem tam, nie interesuję się. Ale chyba więcej. Powiem Ci, że ostatnie cztery lata były dla mnie luksusem, jeśli chodzi o funkcjonowanie obok polityki, bo mogłem funkcjonować obok polityki i w ogóle się tym nie interesować. Piękne lata.
23:23
Ale za chwilę będzie znów po staremu.
23:27
A powiedz mi też te ostatnie lata, twoje wizyty w szpitalach? Zaczęło ci się sypać zdrowiem? No tak.
23:39
Jak jest? Dobrze już było. W sensie? Cierpię na kilka chorób, które mi dokuczają. Już nie jestem takim wiraszką jak kiedyś. Pozdrawiam Michała, wiraszkę.
23:59
Słuchaj, chciałem cię zapytać, nawet w przynajmniej jednym tekście piosenki się pojawia i wspominasz o jego roli. Chciałem się zapytać o polityka, bo nie było, o Jacka Kuronia. Pamiętasz jeszcze, kiedy pierwszy raz o nim usłyszałeś? Tak, to był postrach dzieci w Pile i nie tylko.
24:24
radykalna postać antykomunistyczna, której należało się bać. Przynajmniej tak to nazwisko oświetlała, określała prasa komunistyczna. Dopiero później, jak się zobaczyło na Żywca i Michnika i Kronia, bo to był taki nierozerwalny tandem, to się okazało, że to są zupełnie inni ludzie niż te obrazy, które były przedstawiane w komunistycznej prasie.
24:54
Miło się rozczarowałem.
24:57
Znaczy, wiesz, ty jesteś z Warszawy, więc miałeś z nimi kontakt na co dzień, podejrzewam, bo się kręciłeś, środowiska, które knuły, więc...
25:08
Ale dla ciebie to takim szokiem nie było, jak dla mnie. Kuroń miał dla mnie taki magiczny wymiar, bo był tak diabolizowaną postacią w mediach ówczesnych, że wydawało się wręcz nierealne, że ktoś może istnieje. No wiesz, poza tym jeszcze jak go pokazywali w tych ścinkach, w tych komunistycznych dziennikach telewizyjnych, te papierozy na twarz.
25:32
Rozhełstana fryzura pod koszulek. Nie wyglądał wyjściowo i reprezentacyjnie, ale nie należy tego od Jacka Kuronia wymagać. Nie wymagało się tego. Jak startował w wyborach prezydenckich, założył garnitur, to wszyscy tak...
25:54
Złamał swój żelazny imidż. Nie powinien był. A powiedz mi, w Pile było jak w Chile, każdy miał czerwone ryło. To chodzi o alkohol czy coś szczerze?
26:08
To było miasto komunistyczne w stu procentach.
26:11
Bo oprócz tego, że istniała tam szkoła policyjna, podoficerska, milicyjna wówczas, to jeszcze tylko na cztery rodzaje wojsk były. Na przykład w takim ogólniaku, który był jedyną uczelnią ponadpodstawową w Pile. Nie było drugiego ogólniaka w tym czasie, kiedy... A Ty to wymyślisz o Skłodowskiej-Curie? Tak, Skłodowskiej. Z którego Ty chodziłeś? Tak, no innego nie było. A to było jedyne, okej. Tak, no wiesz, no to...
26:39
Moi koledzy, moje koleżanki w dużej mierze wywodziły się z rodzin wojskowych i milicyjnych.
26:48
Także to było dosyć głębokie, mocne nasiąkanie tą stroną komunistyczną. Pamiętam, że jeszcze w tym karnawale Solidarności byli koledzy, którzy chcieli zakładać Związek Młodych Komunistów. i czytali rzeczywistość namiętnie.
27:11
A powiedz to, ty jesteś takim nieśmiałym facetem, twoje kompleksy pozbawione są sensu, to o tobie?
27:18
No.
27:19
A jak bardzo byłeś nieśmiały? No aż tak bardzo nie, ale trochę byłem.
27:25
A te kompleksy to jakie? Nie, no na przykład moim kompleksem jest to, że nigdy nie podszedłem do żadnej dziewczyny pierwszej.
27:34
Między innymi dlatego zacząłem grać w kapeli, żeby nie musieć podchodzić pierwszy. Mogło? No tak, dziewczyny same przychodziły. W tym sensie to odniosłem sukces. Ale tak sam z siebie to jestem nieśmiały.
27:54
do dziewczyn i w ogóle? W sensie, nie wiem, jakbyś miał wystąpić na akademii, w podstawówce czy w liceum, to byś się... Występowałem, tak, ale to mówiłem wyłączone teksty, czyli wiersze.
28:06
I byłem przewodniczącym samorządu szkolnego w podstawówce. To nie byłeś chyba aż tak nieśmiały, no bo zacząłem... Tam wystarczyło mówić baczność, spoczyń i nic więcej. Także no wiesz, miejsce na własną inwencję było tyle, co kot napłakał.
28:21
A kompleksy oprócz tego, że miałeś problemy ze startem do dziewczyn, jakie miałeś jeszcze?
28:28
Miałem wielkie kompleksy w związku ze swoim wyglądem, jak każdy podejrzewam. zwłaszcza w wieku nastolatka, nic mi się nie podobało w sobie, ani włosy mi się nie podobały, ale ręce, zobacz, jakie mam chude. Takie, powiedziałbym, subtelne. No subtelnie dziewczęce, tak? Tak. I jako dziecko dużo chorowałem. Na co? Na anginę przede wszystkim, ropną. Tam co drugi tydzień byłem chory.
29:01
I tam, wiesz, penicelinka, jak się pojawiała dbcelinka, to po dbcelinie trzeba było się uczyć chodzić na nowo. No ale później jakoś się udało z tego wyzwolić i tak jak już do szkoły poszedłem, to już mniej chorowałem. No ale ta mimikra moja została, ona jest do dzisiaj. Znaczy, wiesz, był taki czas, że sto kilo ważyłem.
29:27
A teraz tam, wiesz, zostały mi te chude łapy i wystający brzuszek. Ale już nie stukilowy. No nie stukilowy, no ale zawsze. Ja pamiętam, jak sobie oglądam zdjęcia z koncertu, to każde zdjęcie z profilu, kurczę, to wiesz,
29:44
Mam ten ból, spoko, że nie gram koncertów. A powiedz mi, a ten Kuba, co ganiał z segłówką, to co to był? Mój kolega z klasy. Jak mu się życie potoczyło?
29:59
Zupełnie inaczej niż, wiesz...
30:03
Rockował. On w podstawówce miał ewidentnie ADHD. Miał bardzo krótki ląd. Bardzo łatwo było go podpalić.
30:17
Zazwyczaj do konfliktu dochodziło, jak jego drużyna przegrywała. Po jednym z takich pojedynków, gdzie jego drużyna przegrała, wziął ze szczegółkę i za mną leciał.
30:29
Pamiętam, że pani wtedy w szkołach jeszcze były kary cielesne. Myśmy się spóźnili na lekcje. Pani ustawiła tych spóźnialstw w rzędzie i tam każdemu ze wskaźnika w dupę zasadziła. Doszła do Kubiaka, zrobiła to, co miała zrobić. Kubiak się rzucił na podłogę i zaczął tam kabarety i balety uskuteczniać. Każdy patrzył i wygłało uszone oczy. że coś takiego można zrobić, a on takie rzeczy robił.
31:02
Natomiast teraz jest to... Nie spotykanie spokojny człowiek, to on. A co robi w życiu? Jest akustykiem. A, czyli też... Tak, miał być kiedyś naszym akustykiem, ale jakoś tak... Ale rzucił cegło. Nie, nie, nie. Cegła to tam, wiesz, to mi się przypomniał, jak pisałem piosenkę, natomiast nie wyrażał takiego entuzjazmu, jaki ja miałem w stosunku do muzyki. Gdzieś nasze drogi się rozeszły.
31:34
A powiedz mi, a odlotowa Dorota? No.
31:36
Kto to? Powiedz.
31:39
To była moja dziewczyna, którą poznałem, będąc po pierwszym roku. Pojechaliśmy z kumplami pod namiot do Ustronia Morskiego i tam zobaczyłem dziewczynę, w której się momentalnie zakochałem. To właśnie była ta Dorota. Spędziliśmy bardzo fajne wakacje, a później wszystko się rozleciało.
32:05
Uwieczniuje się w piosence. Tak.
32:10
Odzywali się do Ciebie czasem ludzie, których, wiesz, uwieczniłeś, opisałeś gdzieś...
32:17
W Pile Tango to wszyscy się obrazili związkiem z zespołu Indri. Naprawdę? Wszyscy się obrazili? Wspaniały tekst, by the way. No, też tak uważam. Osoby, które nie były bohaterami tej piosenki również stwierdziły, że to...
32:32
Obraziły się, że ich nie ma.
32:33
Nie, raz, że mógł się obrazić, że ich nie ma, ale się nie obraziły i twierdzili, tylko po prostu, że napisałem prawdę, prawdę i tylko prawdę. Natomiast, no wiesz...
32:46
Każdy z nas ma jakąś tam granicę, barierę autoimmunologiczną, poza którą się nie chce wystawić i każde złe słowo jest odbierane bardzo osobiście.
33:01
My artyści jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nam się dupę rąbie z każdej z możliwych stron i po jakimś tam czasie mamy tę skórę grubszą. Natomiast osoby, które się pojawiły w piosence, raz, że to było dla nich zaskoczenie, dwa, że nie każdemu odpowiadał ten chuligański sznyt. To światło, w którym ich postawiłem, bo na przykład Zbigu twierdzi, że on nigdy nie spał na stoliku.
33:30
Ale to tylko on tak twierdzi. No wiesz, szanuję jego zdanie. Więc tam było kilka takich sytuacji, że naprawdę nam się już tam o prawników sprawy rozbijały.
33:42
A słuchaj, kiedy się ukazała piosenka Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w to i owo, to z jakich stron odbierałeś wyrazy miłości, solidarności i podziwu?
33:57
Ogólny podziw był. Wreszcie ktoś napisał piosenkę, która jest prawdziwa.
34:03
Nowy hymny Polski po prostu.
34:05
W tamtym czasie, a był to rok 2009, jesień, No to tak, powiem Ci szczerze, to jest jedyny mój numer jeden w trójce, tak? Ale jak oni to, wypikiwali? Mieliśmy wersję czystą, czyli wypikaną i wersję oryginalną.
34:24
A ja nie kojarzę wersji wypikanej, to jak to leciało, że w tym momencie było pi czy nie było słowa? Było chyba pi, z tego co pamiętam.
34:35
Tam jest dużo, dużo pikania było w tej piosence, ale i tak wytwórnia, pamiętam, nie do końca była zadowolona i pewna, że czy warto zrobić z tego singla, bo kto to będzie grał, to było podstawowe pytanie. Okazało się, że wszyscy zaczęli grać. Drugi raz mi się udało.
34:59
Powiedz mi, bo właśnie w tamtym czasie, chwilę później, w 2010 roku, znalazłem twój wywiad z tobą z wyborczej, gdzie mówisz, że w ogóle nie wiesz, czy jeszcze cokolwiek napiszesz, nagrasz, miałeś taką fazę... Po każdej płycie tak mam.
35:18
Wszystko, co mam, to wkładam w piosenki. Po wydaniu płyty jestem zupełnie... Wypruty. Wypruty. Czysty i pusty i zwoje mózgowe, które pracowałyby napisać nam te piosenki, nie funkcjonują. Teraz jestem w takim okresie, że już bym chciał coś napisać, Idzie mi to bardzo ciężko. Nawet nie jestem pewien tego, czy dokończę to, co zacząłem. Czy już nie jestem za stary po prostu na to. Czy nie jestem zbyt wielkim cenzorem wobec ciebie samego.
35:51
A czego cenzorem? No bo to, wiesz, piszesz, tam coś napisałeś, nie? I patrzysz na to, słabo jak na ciebie.
36:00
No więc wyrzucam to i zostaję z jedną liniką tekstu.
36:04
Dążenie do doskonałości w wersji ultra, tak? Stawianie sobie wymagań.
36:10
Bardzo... Wiesz, głowa pusta, więc to, co się wkłada do piosenki, też jest w jakimś tam stopniu związane z pustakowaniem. Więc najgorsze to jest oszukiwać siebie samego. A powiem ci, że mnie oszukać jest bardzo trudno. Zwłaszcza, kiedy się oszukuje sam z sobą.
36:35
widzę te słabe punkty i reaguję. A czyścisz się potem w trasie koncertowej po wydaniu nowego materiału z jednym czy drugim zespołem?
36:49
No bo, jak rozumiem, wydajesz płytę, uważasz, że jesteś wypluty i uważasz, że już nic więcej nie napiszesz, no ale trzeba pojechać w trasę i zagrać koncerty. No to koncerty, rozumiem, dają jakiś rodzaj energii.
37:03
Różnie to bywa. Były takie płyty, które nie przenosiły jakichś takich, wiesz, feedbacków pozytywnych, przynajmniej takich, na które liczyłem po wydaniu płyty.
37:19
Uważałem, że to niesprawiedliwe, bo to w dalszym ciągu ja byłem. Napisałem inne piosenki, ok, zgoda, ale chciałem zrobić coś innego i zrobiłem. Nie do końca publiczność się to kupiła.
37:36
Ta sytuacja się zmieniła dopiero jak Pijama wróciła na rynek fonograficzny i wydaliśmy płytę po 16 latach przerwy. To była płyta Sprzedawca jutra. Bardzo ładnie się rozwijała, ale przyszła pandemia i wszystko diabli wzięli. No i później napisałem drugą płytę Pijamy, PP, która Zadziwiająco dobrze i celnie trafiła młodej pokoleni.
38:08
Czyli liceum, pierwsze lata studiów, to są pierwsze 4, 5, 6 rzędów na koncertach. To są ludzie, którzy jak zapowiadam tytuł piosenki, która jest na tym albumie, no to jest jakiś odzew, nie ma jakiejś ciszy, kurde.
38:24
co się parę razy przy wcześniejszych płytach zdarzało. To jest taki zespół, który już tam funkcjonuje dłużej niż 35 lat. Zawsze musicie z tym borykać, że stare rzeczy były lepsze. Może i były lepsze. Mózg był bardziej świeży, otwarty i zupełnie inaczej funkcjonował niż teraz, ale tutaj się okazała niespodzianka.
38:48
Dostaliśmy tam nagrodę za tą płytę w antyradiu. Nawet zostałem, proszę Ciebie, wokalistą roku.
38:56
Miłe. Miłe jest tak, ale wiesz, patrzyłem, czy nie jestem gdzieś w ukrytej kamerze, nie? No, ale nie byłem.
39:08
Chciałem na chwilę się cofnąć. Jedziesz w 82 roku, masz 17 lat do Jarocina i na scenie gra późniejszy Dezerter, czyli SS20, który jak rozumiem robi na tobie duże wrażenie. Kolosalne.
39:29
To o to chciałem zapytać. Dobra, to zaraz drugą część pytania zadam za chwilę. To najpierw o to wrażenie wtedy, kiedy je widzisz.
39:36
Wiesz, bo to była bardzo prosta reakcja. W zespole SS-20 na perkusji gra Krzysztof Grabowski. Właśnie to powinna być druga część pytania oczywiście. No więc o o.
39:49
Nawet będąc skrajnym głupkiem, tak bym się zorientował. I to był jakiś taki impuls do słuchania uważniejszego. Jak posłuchałem, to zwariowałem. Śpiewałem piosenki takie, o których ja bym się bał pomyśleć. Też tak chcę. No i od tej pory robię wszystko, żeby tak było.
40:10
A wtedy poznałeś Krzysztofa Grabowskiego czy później?
40:14
Dwa lata później w Jarocinie był taki też bardzo istotny koncert dezertera, te wszystkie incydenty ze strażakami i polewaniem publiczności i wyschniętej gleby, skandal w życiowej formie.
40:33
Oni tam jakieś żbiki czytali, czy coś, no po prostu rewelacyjne. Jeżeli chodzi o jakiś happening na tym koncercie, no to byli tam mistrzami, numer jeden. No i za każdym razem było tak, że każda ich piosenka mi się podobała. No i to, kurde. To w każdym razie te piosenki Krzyśka to były takim bardzo mocnym impulsem do tego, żeby zacząć robić coś twojego. A ile razy w życiu was mylono?
40:57
Bezustannie, przez całe życie. Ale miałeś historię, że byłeś zaproszony na wywiad i się okazało, że zaprosili nie ciebie, a jego albo na odwrót?
41:07
Pamiętam, że jak się pierwsze Fryderyki były, to mnie zaprosili, a od następnej edycji już jego zapraszali także. A wiadomo przynajmniej o kogo im chodziło? Nie wiem, nie pytałem. Na przykład było jakieś tam stulecie, teraz roka czy tylko roka, no to też dostałem zaproszenie, no to pojechałem. A się okazało też, że dla Krzyśka z Legionowa było.
41:30
Ale to jest wspaniałe, wiesz, żebyście wy jeszcze grali zupełnie różne rzeczy. No ale wyrastacie z tego samego pnia punkowego. Generacyjnie w sumie też podobnie.
41:40
No ja wyrosłem z tego pnia, który puścił Krzysztof także. No ale to było tak, że bardzo często nie do końca zorientowani dziennikarze, czego się nie dziwię, bo to było dużo wcześniej, zanim zostałem jakoś tam znany, mówię, chłopie, jaki ty masz power. Tutaj piszesz teksty, zupełnie inne teksty piszesz dla dezertera i jeszcze grasz na bębnach. Ja mówię, no tak. Chciałem sobie na czole napisać, nie jestem z dezertera, ale zrezygnowałem z tego pomysłu.
42:12
A nie udzieliłeś nigdy wywiadu w jego imieniu przez telefon?
42:17
Nie, ale był taki jeden wywiad, gdzie byliśmy dwaj obok siebie, siedzieliśmy.
42:24
Właśnie pomyślałem dosłownie w tej sekundzie o tym, bo tamten Krzysztof Grabowski już tu siedział na kanapie. Teraz jesteś...
42:33
Nie, nawet jeśli się dobrze dogadujemy, to mamy po prostu bardzo podobne spojrzenia na rzeczywistość, która nas otacza i to jest jakiś taki, oprócz tej całej zawieszki sentymentalnej, życiodajnej, że się tak wyrażę, bo moje życie się zmieniło od tego koncertu, to dalej kocham i lubię jego piosenki.
42:59
A powiedz jeszcze trochę takich momentów ważnych, Jak zagraliście, zagrałeś na Woodstocku w 98 bodaj. Dobrze mówię? Chyba tak. W 99. W 99. Tak. Ale tam 200 tysięcy ludzi było. Więcej. Więcej. Jakie to uczucie było dla pana?
43:22
To było takie, że na początku nie wierzyłem w to, co widzę i tak byłem spękany, że koniec. Naprawdę? Po tych wszystkich latach? Ale to był 1999 rok, jeszcze byłem nikim. Jeszcze mało ludzi mnie kojarzyło i tak sobie wyobrażałem, że jestem takim ledwie znanym artystą. Tu wychodzę, 300 tysięcy ludzi śpiewają moje piosenki.
43:48
To było jakieś takie pierwsze potężne przełamanie i taki kop motywacyjny, że to co robisz ma jakiś sens, że kogoś to obchodzi. I to oni byli namacalnym dowodem tego, że to co robię ma jakiś odzew, jakiś feedback od nich. Było nieprawdopodobne i to kolejny taki przełom. w moim życiu był. Pamiętam, jak następnego roku jeszcze raz mieliśmy zagrać, to ja przez cały dzień leżałem w łóżku, miałem kołdrę naciągniętą na głowę i bałem się, wiesz, wyjść, wstać, bo to cały czas, wiesz, chodziłem tak.
44:30
A jakie były te jeszcze momenty przełomowe? Już parę wymieniliśmy.
44:34
No taki koncert, który zagraliśmy, mając do dyspozycji jeden wzmacniacz i rozwaloną perkusję. To było na festiwalu pokoju w Białogórze w 1988 roku.
44:48
Brzmi dobrze.
44:50
Tam już były takie happeningi, VIP-owcy z Wybrzeża wynajęli... Działacze Ruchu Wolność i Pogój. Tak, VIP. wynajęli od gospodarza pola i tam się można było rozbić i posiągnęli siłę i tam zainstalowali ten jeden wzmacniacz, jeden mikrofon i zespoły mogły się tam popisywać. Myśmy przyjechali z myślą, żeby tam zagrać. No i zagraliśmy i to był bardzo udany koncert. W tamtym czasie chyba najlepszy, jaki zagraliśmy. Mimo tak, wiesz, haniebnie skromnego sprzętu.
45:26
A ty pamiętasz, jakby cię po latach spytali, gdzie pisałeś, które teksty? Przynajmniej te ważniejsze.
45:32
Nie mam problemu.
45:34
Dzień dobry, kocham cię. W Poznaniu. W mieszkaniu?
45:38
W chacie. Po prostu.
45:41
A piszesz ręcznie czy na laptopie?
45:44
Tamte jeszcze pisałem ręcznie. Teraz już nie mogę pisać, więc na komputerku sobie... W telefonie notujesz? No też, mamy jakieś takie...
45:54
Ale co na przykład... Zdania. Zdania, jak coś ci wpadnie, tak? Tak. rzadko wpada, ale mam kilka zdań. Ale piszesz bardziej, nie lubię słowa wena, ale jak przychodzą pomysły, czy masz też taką po prostu biurową pracę, muszę napisać cztery teksty?
46:13
Bo jak mam biurową pracę i w ten sposób do rzeczy podchodzę, to same gnioty powstają.
46:19
Musi przyjść taki czas, że Pan Bóg przyjdzie, otworzy, nie wiem, bo tam sypnie coś i wtedy ja to zbieram. I co dwa tygodnie jestem w stanie na płytę napisać.
46:30
po na przykład trzyletniej niemożności dostarczenia czegokolwiek na papier i do nut. A jesteś zabezpieczony finansowo? No wiesz, jakbym był, to już bym nie grał.
46:44
Znaczy wiesz, można też grać, bo... Bo się to kocha. Znaczy kolega Jagger z Richardsem są zabezpieczeni. No tak. Nie, nie, to w takim stopniu nie jestem zabezpieczony. Jak Jagger i Richard zakładam, że nie.
47:02
Ale wiesz co, słuchałem dosłownie dwa dni temu, wyświetliło mi się na Spotify i znowu coś nagrali.
47:09
Bardzo dobre nagranie, jest takie kurę, że po prostu łeb urywa. Tak, wysłuchałem sobie, wiesz, uśmiechnięty. Wspaniałe to jest jednak. Ale to są, wiesz, ewenementy na skalę światową. Drugich takich nie ma, chociaż jeszcze słyszałem, że zombie koncertują też. Też bardzo dobry zespół z lat 60-tych. Z tej paczki zespołów najlepszych.
47:33
A powiedzmy jeszcze, jeszcze chciałem na chwilę do Kolejorza wrócić. Mówimy o tych kluczowych wydarzeniach w twoim życiu, a twoje najmocniejsze momenty związane poza wspomnianym transparentem z Kolejorzem.
47:49
Najpiękniejsze momenty, no to wszystkie tytuły mistrza Polski, to na pewno. Najbardziej taki odjechany to był chyba pierwszy, bo to wiesz, wszystko co pierwsze jest najlepsze. Kiedy, kiedy? Powiedz mi, powiedzmy. 83 rok. Trener Wojciech Łazarek, 83 rok, Mistrzostwo Polski. Rok wcześniej zdobyliśmy Puchar Polski.
48:14
Na takim najbardziej best of the best to był mecz z Austrią Wiedem w Poznaniu.
48:21
O Jezus. Nawet ostatnio oglądałem sobie skróty na YouTubie, bo to było tak nieprawdopodobne.
48:27
Tak. Byłem po prostu mega szczęśliwy, że mogłem być świadkiem naocznym tego, jak to się wszystko odbywało. Byłem bliski z jedzenia telewizora. Na szczęście to nie był mój telewizor, gdzie się w ostatniej chwili powstrzymałem. Ale to, co odpierdzieliłem przed tym telewizorem, to Bóg, jeden tylko jest świadkiem. Piruety godne.
48:53
najlepszych mistrzów, największych.
48:56
A powiedz, jaki był twój stosunek, jak Amika przejmowała Lecha i były dyskusje wśród kibiców, jak rozumiem Lecha, czy tak można, czy nie można i to kontynuacja, nie kontynuacja, to ty jakie miałeś zdanie? Czy może zmieniłeś zdanie?
49:10
Nie, nie zmieniłem. Tak przypowieścią odpowiem na twoje pytanie, że jak ci się dom pali, to nie pytasz i nie zwracasz uwagi na to, czy strażacy są przystojni, czy nie.
49:24
Chcę, żeby ci ugasili doma. Lech stał w ogniu, był na skraju bankructwa, o ile już nie był bankrutem. I były próby wciśnięcia Lecha w niejedne ręce i nikt się na to nie decydował, wyłącznie z rodziną Kulczyka. Były takie nadzieje mocno wiązane z tym, że oni wejdą ze swoim kapitałem do klubu i są z Poznania. Sebastian był takim mini-sponsorem.
49:55
Pamiętam, opłacał indywidualny kontrakt Piotra Rejsa. żeby to nie obciążało budżetu klubu, to Sebastian za to płacił. No ale się nie zdecydowali. No i się zdecydowała na to Amika, która powiedzmy sobie trochę w tych wronkach dogorywała. Tam nigdy nie można było wskrzesić takiego ducha, żeby pójść na całość do końca. Byli dobrze zawodnicy, ale nie przemęczali się zbytnio.
50:31
I wtedy Rutki weszły do Lecha. To było jakieś połączenie tych dwóch klubów, czyli Amiki i Kolejorza. No ja byłem zadowolony z tego. To jak ktoś to mówił, że to kuchenkorze. To mam to gdzieś. Ważne, żeby był klub.
50:54
Bardzo ważne było też, że oni zachowali tradycję, przyjęli tę tradycję jako swoją i postawili się w roli kontynuatorów tej całej historii, a mogli to zrobić zupełnie inaczej, ale to była kontynuacja.
51:13
Był Piotr Rejs, pamiętam, na plakacie Bartosz Bosacki i Jacek Dębiński. Jacek Dębiński był z Amiki, a Bosacki z Rejsikiem byli z Kolejorza. Takie wielkie banery były tam po całym mieście. Ja mówię, no fajnie się dzieje, fajnie się dzieje. Natomiast na pierwsze sukcesy trzeba było długo poczekać, bo ta fuzja, nie wiem, w którym ona roku 2006 była, a mistrzostwo w 2015.
51:41
Także trochę się wyczekało. Jeśli tam pytałeś też o Rutka, no to oni się też docierali, bo na początku działali po omacku.
51:53
Słuchali zbyt wielu potrzebców, zbyt wielu doradców i nigdy nie wychodziło na dobre. Teraz myślę, że już są w tym na tyle obczaskani, że sami wiedzą co robić i decyzje pochodzą od nich, a nie od doradców. Ale ciężko się do tego dochodziło, to przyznam.
52:16
Patrząc z warszawskiej perspektywy, mogę tylko zazdrościć. Nie chodzi nawet o punkt dojścia, tylko sposób realizacji, przynajmniej w ostatnich latach.
52:25
Myśmy też wam zazdrościli czasów za prezesa Leśnieniem Dodorowszkiego, który w Poznaniu spowszechnie jest znienawidzony. Oj tam, oj tam. Jest znienawidzony. Bo za każdym razem się pojawia, czy jest taka potrzeba, czy nie ma takiej potrzeby, zawsze tą szpileczkę w naszą stronę gdzieś tam wbije.
52:47
Ale mieliście sukcesy i wtedy myśmy wam zazdrościli.
52:50
Wiesz, ja sam sobie zazdroszę pewnych wspomnień. Pojechałem jeszcze w 95, zresztą przez Poznań jechaliśmy do Göteborga.
53:01
Tak, był przejazd. Jezus Maria, co tam się działo? A czemu przez Poznań?
53:06
I co, bo wtedy droga była tak, jechaliśmy przez Poznań do Świnoujścia na prom. Dlaczego przez Poznań?
53:14
No nie no, doszli się na Świnoujścia, to jednak trzeba przez Poznań. Różne teksty leciały.
53:22
Jeszcze doczekam. Słuchaj, powiedz mi, a jaki jest na dzisiaj twój stan pacyfizmu? Tutaj wiesz, sobie słuchałem jadąc do studia, chłopcy idą na wojnę i jak to dzisiaj widzisz i w czwartym, piątym, piątym roku wojny w Ukrainie, jaki jest twój dzisiaj stosunek do wojenu?
53:45
Ja pamiętam, kiedy tę piosenkę napisałem i umieściliśmy ją na demo płyty Marchew w Butonielce.
53:55
Świetny płyty. Tę płytę daliśmy I.M.I.owi na takie zdaćcie, a może byście chcieli nas wziąć pod swoje skrzydła. No i tam pamiętano tę rozmowę z Tomkiem Kopciem i mówił, co to za piosenka jest w ogóle? To jest jakiś archaizm zupełnie, zupełnie nieprzystający do rzeczywistości. To jest coś absurdalnego.
54:18
Niestety się okazało, że moje było na wierzchu. Można być pacyfistą w czasach pokoju. W czasach wojny trzeba się poważnie nad tym pacyfizmem zastanowić, żeby samemu kulę w łeb nie dostać.
54:42
Codziennie sobie zadaję to pytanie. Codziennie sobie zadaję to pytanie i codziennie konstatuję fakt, że nie mam na niej odpowiedzi.
54:52
Ale jakie są twoje rozkminy tak zwane? Z jednej strony, z drugiej strony.
55:00
Przede wszystkim najgorszym był ten wybuch wojny. Pamiętam, jechałem na koncert do Bielska Białej i się okazało, że... Mówisz o lutym 22. Tak.
55:12
Rusy weszli, chociaż tak wszystko wskazywało na to, że wejdą, bo tam były korki pod granicą. uczynione przez ruskie wojska, ale każdy myślał, że to jest jakaś gra nerwów, kolejna zatoka świn, a tu się okazało, że świnie tylko weszły. Pierwsze takie odruchy były jak każdego Polaka wówczas, była pomoc jakaś, to się tam pomagało.
55:46
ile się tylko dało, ale później wraz z upływem czasu Ukraina się tam trochę przejadła. A teraz przeszliśmy do fazy, w której część społeczeństwa jest agresywnie nienawistna wobec tego, co się dzieje na Ukrainie. Nie wiem, z czego to wynika. Czy Kreml im płaci pieniądze, czy sam fakt tego, że to są Ukraińcy po prostu.
56:16
Na początku byłem zachwycony tą pomocą. Tak sobie pomyślałem, że nie trzeba było polityków, żeby doprowadzić do zgody.
56:27
Ale ta zgoda jest niemożliwa.
56:30
Teraz. I to jest taka konstatacja bardzo smutna, bo była szansa, ale nie wykorzystano tej szansy. I jest pytanie, czy były jakiekolwiek możliwości, żeby tę szansę wykorzystać. Nie wiem. To jest pytanie bez odpowiedzi, które pozostaje. No i teraz jest ta wojna i wiesz, tak sobie patrzysz, co będzie, co by się stało, jak się ta wojna skończy.
56:58
Będzie mieli sąsiada, który ma największą armię w Europie po ruskich. Jest pytanie, w którą stronę to pójdzie. A co wiesz, u Ukraińców to różnie te wahadło się wysłucha, tak jak w Polsce zresztą.
57:17
i będziemy mieli pod nosem naprawdę potężnego sąsiada, który jest zaprawiony w walce, umie walczyć, wie do czego służy broń i podejrzewam, że przerasta polskie siły zbrojne o 10 lat świetlnych. Zastanawiasz się, czy to będzie dla ciebie korzystne i jak to wpłynie na Polskę, bo może wpłynąć różnorako. Oprócz tego, że będziemy graniczyli z Rosją, która będzie trochę kulawa, ale w Rosji taką kulowatość się niweluje w trzy lata, biorąc pod uwagę potencjały, które oni mają, zarówno przemysłowy, jak i demograficzny, ludzki.
57:59
No więc sytuacja zaczyna się klarować, że nie będziemy do końca w bezpiecznym miejscu na ziemi. Jeżeli dojdzie do tego, że w Niemczech coś się zmieni i Niemcy się pokumają z ruszkimi, to już wiadomo, czym to grozi. To są takie myśli, przy których ciężko zachować ten wrodzony pacyfizm, który mam.
58:22
A co pomyślałeś, jak Zełenski nadał imię bohaterów UPA tej brygadzie?
58:29
No wiesz, moja rodzina musiała przed upa... uciekać, tak? Skąd dokładnie? W Wołynie. Ale w sensie, skąd, pamiętasz skąd? Tak. Schudzisko Piaseczne, to było miejsce urodzenia mojego ojca i musieli uciekać, bo przyszli ukraińscy krewni i powiedzieli do babci Klimka, wiesz, dzieciaki, tej nocy musisz uciekać, bo oni przyjdą, cię spalą i zabiją.
58:58
Przy pomocy Ukraińców, rodziny, która akurat się poczuwała bardziej do ukraińskości niż do Polski, babcie z dwoma synami po prostu wyprowadzili w nocy i pomogli im uciec.
59:15
Później babcia celowała w te miejsca, gdzie są Niemcy, bo zawsze się zatrudniała przy kuchni, bo wiadomo, jak się pracuje w kuchni, to zawsze można dzieciaki wykarmić. I to była jej taktyka na przetrwanie. Tak dwa lata się wbojali.
59:31
Tak że wiesz, z jednej strony wyglądało to tak, że każdy miał świadomość tego, że te rzezie są i przed nimi w końcu uciekał. To była też taka strasznie smutna konstatacja, że koledzy, z którymi się bawiłeś, a mieszkali po drugiej stronie górki, nagle stały się twoimi śmiertelnymi wrogami.
59:55
że tam miałeś rodzinę i już nie masz rodziny ukraińskiej. Podam już absolutnie absurdalny przykład. Mój pradziadek z prababcią się hajtnęli Babcia była prawosławna, a dziadek był katolicki. Potomstwo, którego się dorobili, było ochrzczone na takie zasadzie pierwsze w kościele, drugie w cerkwi.
60:26
Doszło do takiej sytuacji, że Mój dziadek miał brata bliźniaka. Mojego dziadka ochrzcili w porządku katolickim, a tamtego w prawosławnym. Jak przyszło co do czego, to Ukraińcy inni pomagali, a jego brat po prostu nie pomógł w zorganizowaniu tej ucieczki, w jakiejś tam osłonie. jakieś wspomaganie logistyczne nie istniało. A wiadomo, co się z nim stało potem? Nie wiem, nie wiem.
60:57
Kompletnie zerwane? Tak, tak. Nie można było inaczej.
61:03
Także wiesz, to była jakaś tam wielka wyrwa, bo to jak masz brak brata bliźniaka, to nikogo bliższego już na świecie nie znajdziesz.
61:11
A to tym bardziej mi ciekawi, bo napisałeś świetną zresztą piosenkę Buczy, I pewnie jak bardzo wielu Polaków jakby uznaje, że no dobra, jest zamknięty jakiś rozdział historii, tak? W sensie to, co się działo. To się nigdy nie zamknie. Jestem historykiem z wykształcenia, więc... Ja też. A, faktycznie. Sorkim, sorkim, sorkim. Magister historii. Magister historii. Masz dyplom? Tak. Dyplom, syplom nawet. Jaki masz, jaki temat magisterki?
61:41
Sport w Pile 1945, 80 zarys dziejów.
61:46
Rola myślenia o historii w ruchu Solidarność w latach 1980-1981. Bardzo ładnie, bardzo ładnie. Dobra, żarcik na bok. Czyli historycznie do tego podejść. Jak ty to widzisz? Co tu się zadziało, że jesteśmy w tym momencie, gdzie jesteśmy, gdzie decyzja Zełenskiego o tej patronie, powoduje...
62:14
Trudno nam się ogarnąć konsekwencje tego, co się stanie, ale się stało bardzo, bardzo... Trzeba zrozumieć, w jakiej sytuacji teraz Zeleński się znajduje, tak? Zeleński brzydwie się chwyta, bo tonie. To jest takie...
62:31
Bardzo rozpaczliwa decyzja, bo już tak nisko upadł, że zaryzykowało wszystkie stosunki z Polską.
62:40
Widać nie ma dla niego znaczenia.
62:44
Musiał wybrać mniejsze zło. Jak jesteś otoczony, jak zaszczutujesz zwierzę, to nie zachowujesz się racjonalnie.
62:52
Dla mnie to jest absolutnie nieracjonalna decyzja i nigdy na to nie będzie naszej zgody.
63:03
Patrząc z ich perspektywy, UPA jako taka była armią wyzwoleńczą. Walczyła o niepodległość Ukrainy, ale z drugiej strony kolaborowała z Niemcami. Więc to rozebrać na czynniki pierwsze nie jest takie proste. Nawet jakby się rozebrało, to bardzo możliwe, że odpowiedzi by się nie znalazło. To jest tam taki tygiel po prostu zależności, do którego bez wódki raczej się nie podchodzi, a nawet z wódką.
63:34
Bo to się może dwojako źle skończyć.
63:37
A jeżeli w ogóle dostrzegasz, i nie mówię teraz już o relacjach polsko-ukraińskich, UPA czy w ogóle, a jeżeli dostrzegasz, tylko ogólnie, jeżeli dostrzegasz gdzieś źródła nadziei, to w czym?
63:52
No wiesz, dla mnie źródło nadziei było to, że wiesz, ponad milion Ukraińców przyjechało się tutaj schronić, tak?
64:01
jednocześnie zasili polski przemysł, który już się cierpiał na brak rąk do pracy. Ci ludzie się tutaj jakoś wtopili w tę naszą rzeczywistość, poznali język, zobaczyli jak się u nas myśli, jakieś nasze spojrzenie na rzeczywistość i co dla mnie było jakimś tam mocnym kopem, takim, o którym myślałem, że To ułatwi nam sprawę.
64:32
Natomiast sprawy się wymknęły spod kontroli. Zdarzają się takie rzeczy. Znając historię, to nie jest to nic zaskakującego. Myślę, że to się musi ułożyć. To jest metoda małych kroków.
64:54
Natomiast my jesteśmy, jeśli chodzi o te stosunki bilateralne, stawiamy się w roli tych bardziej poszkodowanych.
65:05
To tam nikt nie zwraca uwagi, co się działo na początku, kiedy Polska odzyskała niepodległość w jakiś sposób, była prowadzona polityka wobec Ukraińców na Kresach.
65:17
Jednak 100 tysięcy ofiar, a jakieś tam represje, psztyczki w nos, to jednak nie wytrzymują konkurencji. 100 tysięcy ofiar to jest rzecz, nad którą nie można przejść do porządku dziennego, jeśli o tym nigdy nie zapomni. Mając na Ukrainie rodzinę, oni sobie zdają sprawę, że my nigdy o tym nie zapomnimy.
65:43
Będzie między nami tkwiło. Natomiast jest pytanie, na ile ta zadra może zaważyć na tym, co się będzie działo później. Wygląda to tak, że mimo tej zadry żyjemy dalej.
66:02
Bardzo Ci dziękuję.
66:03
Już? Mam bardzo ładny czas.
66:07
Godzina 6.
66:09
Krzysztof Grabarz-Grabowski. Dziękuję ci serdecznie. Dziękuję wam, wszyscy widzowie. Do następnego.